Follow Me

Close

Witajcie! Ostatnio panują u mnie upały i dlatego pomyślałam o zrobieniu sobie na śniadanie soku z arbuza! Wyśmienity! Nadaje się na śniadanie albo jako dodatkowe doładowanie przed treningiem lub po, żeby szybko uzupełnić elektrolity i glikogen. Świetny na wieczorne pogaduchy z przyjaciółką, na randkę lub imprezę.

???????????????????????????????

Przepis jest śmiesznie łatwy:

1/2 dużego lub 1 mały arbuz

Wykonanie:

Pociąć arbuza na kawałki bez skóry i zblendować. Przelać przez sitko, żeby odsączyć pestki i pulpę. Gotowe. Możecie też użyć też sokowirówki, jeśli będzie Wam się chciało póżniej myć te wszystkie części 

???????????????????????????????

Opcjonalnie – kilka listków świeżej mięty. Najlepiej odstawić na kilka godzin do lodówki, żeby się dobrze schłodziło i sok przeszedł aromatem mięty.

Mniammmm….

 

 

Czas na rozpustę bez poczucia winy, z zachowaniem rozkoszy smaku i wcięcia w talii 😉 Przedtawiam Wam moją wariację przepisu znalezionego w Internecie na sernik witariański. Jest to mój ulubiony surowy deser, koniecznie wypróbujcie!!!

cheesecake 1

Oto składniki:

Spód:

3 szklanki migdałów
1 -2 szklanki namoczonych rodzynek / daktyli
szczypta soli

Masa “serowa”:

3 szklanki namoczonych orzechów nerkowca
1/2  szklanki syropu z agave
1/4 szklanki soku z cytryny
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
3/4 szklanki rozpuszczonego oleju kokosowego

Polewa malinowa:

200 g świeżych lub mrożonych malin
kilka daktyli
1/4 szklanki syropu z agave lub innego słodu (można ominąć w zależności od preferencji)

Sprzęt:

malakser i blender

Wykonanie:

Migdały mielimyw malakserze, po czym dodajemy rodzynki i sól. Miksujemy do momentu kiedy składniki będą sie ze soba kleić. Dlatego nie podałam dokładnej ilości rodzynek/daktyli, bo trzeba kontrolować czy już jest odpowiednia masa i w smaku i w konsystencji. Mase układamy w formie, około 25 cm średnicy i przyciskamy dokładnie palcami,  twarząc jednolity i twardy spód.
Składniki na “ser” miksujemy w blenderze (można ewentualnie w malaserze), aż do uzyskania kremowej konsystencji, po czym przelewamy na spód i wkładamy do zamrażalnika na minimum 3 godziny.
Polewę wykonujemy przez zmiksowanie w malakserze składników. Można dodać mniej lub więcej daktyli/syropu w zależności od naszych preferencji.
Gdy sernik zdąży już stwardnieć, wyjmujemy z zamrażalnika i polewamy sosem malinowym. Jest gotowy w tej postaci lub możemy go udekorować owocami np. leśnymi, jak na zdjęciu.

Przechowujemy w lodówce, o ile coś zostanie 😉

Niewytlumaczalne…. Przeciez kazdy weganin jest slaby i niedozywiony, bo je tylko salate i marchewke 🙂 Ledwo ma sile podniesc widelec do ust…

Dlugo zastanawialam sie czy mam to opisywac na mom blogu, ktory do tej pory byl raczej zdrowotno / dietetyczno / przepisowy, ale w koncu blog ma slowo BODY w nazwie. A przeciez nie ma zdrowia bez sportu.

Zreszta, to jest moj blog i moge tu pisac, o czym chce 😉

W listopadzie 2015 wzielam udzial w moich pierwszych w zyciu ZAWODACH BODYBUILDING w kategorii BIKINI FITNESS. Przygotowywalam sie do tego mentalnie okolo 3 lat, a praktycznie 9 tygodni 🙂 chociaz to nie bylo tak, ze pewnego dnia sie obudzilam i pomyslalam “kiedy sa najblizsze debiuty w kategorii bikini fitness, bo moze bym sobie wziela udzial?” hehe

Trenuje silowo jakies 3 lata, bardziej lub mniej intensywnie, czasem bywalo z przerwami, ale mialam juz niezle wyrobione miesnie. Mialam normalna zdrowa sylwetke, trzeba byla ja ostro podrasowac, czyli wyrzezbic MIESNIE i odslonic je spalajac TLUSZCZ, ktory je zaslanial.

Nie powiem, ze bylo latwo, tym bardziej, ze podczas tych 9 tygodni przydarzyly mi sie 3 podroze zagraniczne, w tym jedna miedzykontynentalna. Dieta nie dosc, ze WEGANSKA, to jeszcze wysokosurowa, NISKOTLUSZCZOWA, nieprzetworzona, …. generalnie nie ubawialam sie za bardzo podczas tych podrozy, bo przez wiekszosc czasu szukalam silowni, trenowalam, robilam zakupy i gotowalam, gdy mialam dostepna kuchnie lub z wiekszym lub mniejszym szczesciem jadlam w restauracjach.

Jednak dalo sie! Nie dosc, ze spalilam sporo tluszczu, to w tym czasie rowniez zbudowalam miesnie, co wiekszosc ludzi uwaza za niemozliwe i uzyskalam najlepsza forme w mom dotychczasowym zyciu!

Nie bylo latwo, a nawet bardzo trudno. Jednak wiedzialam, ze wyjscie na scene juz samo w sobie jest nagroda, a puchar i medale byly dla mnie niesamowita radoscia i nagroda. Przygotowania do zawodow jest jak podroz, trzeba sie nia ekscytowac, doceniac i przede wszystkim dobrze sie bawic, bo destynacja jest tak naprawde chwilowa, rach ciach i zejscie ze sceny. Jednak trenowanie sily woli i umyslu, walki ze swoimi slabosciami, popychanie sie ciagne naprzod i przekraczanie limitow to dluga i niezapomniana droga. Kazdym moze kierowac co innego, dla mnie najwazniejsze bylo udowodnienie sobie samej, ze moge tego dokonac, a takze innym, ze weganizm nie jest w konflikcie z budowaniem tkanki miesniowej .

Zajelam przy tym drugie miejsce i dwa razy czwarte. Nie spodziewalam sie tego zupelnie, bo nie osiagnelam wynikow przez ten krotki okres 9 tygodni, takich jakie chcialam, ale mimo to wystartowalm i nie zaluje! Wrocilam do domu z pucharem i dwoma medalami mega zadowolona 🙂 🙂 🙂

Oto kilka moich fotek:

image

Kilka dni przed zawodami, ostatni trening w mojej domowej silowni i juz zasluzony odpoczynek

image

Wlosy i makijaz zrobione. Za mna widac dziewczyne, ktora naklada opalenizne natryskowa zawodnikom.

Troche weganskiej czekoladki, zeby miesnie nie wygladaly zbyt plasko 😉 wszyscy inni jedli tylko chleb ryzowy, bardzo im wspolczulam. Czy widac, jak bardzo mi smakuje?

image

Selfie w lazience. Bardzo ciemna opalenizna i makijaz sprawily, ze nie moglam poznac sie w lustrze

 

image

Pompowanie miesni na chwile przed wyjsciem na scene

image

I na scenie. Trudno opanowac emocje

image

Z moim pieknym pucharem

image

Dojrzalam fotografa pomimo oslepiajacych swiatel

image

Troche kiepskiej jakosci sorry

image

Debiuty

image image

Dumna! Tak, bylam dumna przede wszystkim ze swojej ciezkiej pracy i dyscypliny. Mimo ciaglych watpliwosci, watpienia w siebie, zmeczenia, nie oszukujmy sie czasem i glodu, nie odpuscilam i wytrwale dazylam do tego momentu. Koncentracja na celu to podstawa, czasem noga sie powinie, skrecimy tam gdzie nie trzeba, czy wrecz upadniemy. To nic, zawsze mozna sie podniesc, otrzepac, poprawic korone 😉 i isc dalej. Never give up!!!

Wiele osob pyta sie mnie o diete i rozne tego typu sprawy, wiec opisze to w nastepnymm poscie.

Do tego czasu, ide trenowac (i jesc) 😉

 

 

 

Jak zamienic persymony w pyszny czekoladowy mus?

Bardzo latwo!

Skladniki:

  1. Dwie dojrzale bardzo miekkie persymony
  2. Dojrzaly (w kropki) duzy banan
  3. Mleko roslinne, okolo pol szklanki
  4. Roslinne bialko w proszku 1 miarka (opcjonalnie)
  5. Aromat – wanilia lub rum
  6. Kakao (lub karob) – okolo 1 – 2 lyzek
  7. Goji lub inne suszone owoce do dekoracji
  8. Ulubiony naturalny slod (totalnie opcjonalnie), gdyby bylo za malo slodkie

Wykonanie:

  1. Zmiksuj wszystkie skladniki w blenderze oprocz owocow do dekoracji. Upewnij sie, ze persymony nie maja pestek. Zobacz czy odpowiada Ci slodkosc, jesli nie, mozesz dodac 1-2 lyzki ulubionego naturalnego slodu. Jesli nie uzywasz bialka w proszku, dodaj mniej mleka.
  2. Posyp dowolnymi suszonymi owocami.
  3. Wloz do lodowki na kilka godzin, jesli wystarczy Ci silnej woli. Ja staram sie robic ten mus najedzona, zeby wylizanie blendera i lyzki wystarczylo 😛
  4. Gotowe!!!

image

Ania <3

To danie to czysta milosc na talerzu.

Ostrzegam, ze wykonanie jest bardzo skomplikowane (3 minuty ) i zawiera wiele skladnikow (tez 3) 😉 😛

Skladniki:

  1. Pomarancza
  2. Dojrzala persymona
  3. Granat

Ewentualnie: cynamon

Wykonanie:

  1. Miksujesz pomarancze, persymone i ew. cynamon w blenderze
  2. Dodajes nasionka granatu (granata?). Mozesz po prostu wymieszac wszystko razem lub utworzyc jakis ciekawy wzor, szczegolnie jesli podajesz to wyjatkowej osobie (czyli na przyklad sobie 😛 )
  3. Jesz wszystko, wylizujesz miske i zastanawiasz sie, dlaczego zrobiles taka mala porcje 😉

image

Ania

 

If you have serious condition don’t expect that one week or month eating right (and living) cure you totally. Every step you make towards great health is important but if you have created your condition for years of toxic life give it a time and be patient. Nothing compare to feeling great and you will get there. Time is a healer but you just have to help your body… Or at least do not disturb it.

image

Jesli masz powazne dolegliwosci, nie oczekuj, ze po tygodniu czy miesiacu zdrowego odzywiania (i zycia) wyleczysz sie calkowicie. Kazdy krok w kierunku zdrowia jest wazny, ale jesli przez lata toksycznego zycia stworzyles swoja dolegliwosc, musisz teraz dac sobie czas, by to odwrocic. Niczego nie mozna porownac do czucia sie dobrze i ty tez to w koncu odczujesz. Czas jest najlepszym uzdrowicielem, ale musisz pomoc twojemu cialu… Lub przynajmniej mu nie przeszkadzac.

image

Tabouli or tabbouleh is a traditional Arabic dish which I love in a raw version. It’s perfect for a summer, because it is juicy, refreshing and full of minerals that help us to survive a summer heat. I added some nuts and seeds for more protein contain, which is important for the bodybuilders 🙂

It may be prepared as a side dish or as a main dish. For me it will be the second one 🙂

 

image

 

Preparing Tabouli makes me very excited. Actually being in possesion of this huge bunch of parsley makes me really excited. I don’t know why 🙂 Maybe because my surname is Natkowska and Natka in Polish means Parsley 😉

Ingredients:

image

Did I mention that you will nees a lot of Parsley? 🙂

image

 

1. Thin chopped parsley, 3 – 4 cups

2. Tomatoes. I used dates tomatoes, but Kristina Carillo said it is better to use the big one for more juice. 2 – 3 cups of chopped

3. Chives, as much you like, I used 1/3 cup

4. Fresh mint leafs, few

5. Juice of 2 lemons

6. Crushed/ mixed nuts and seeds. I used sunflower seeds and almons, about 1 cup

7. Olive oil (optional)

8. Salt, pepper (optional)

Mix everything together and leave for an half an hour into the frige so tastes and aromas will mix together.

image

 

Enjoy!

Troche z opoznieniem, ale lepiej pozno niz wcale 😉

Tabouli lub tabbouleh to tradycyjne arabskie danie, ktore uwielbiam w witarianskiej postaci. Idealne na lato, bo jest soczyste, orzezwiajace, dostarcza niezbednych latem mineralow, ktore pomagaja nam przetrwac upal i odswieza kubki smakowe. Dodatek nasion i migdalow zwieksza ilosc bialka w daniu, co wazne, gdy ktos dba o swoja mase miesniowa 🙂

 

Moze byc dodatkiem do dania lub daniem samym w sobie. U mnie wystepuje jako to drugie 🙂

image

Juz samo przygotowywanie Tabouli mnie ekscytuje. Powiem wiecej, posiadania ogromnego peczka Natki mnie ekscytuje. Nie wiem dlaczego 🙂 Moze dlatego, ze nazywam sie Natkowska? 😉

Skladniki:

image

Czy mowilam juz, ze bedzie potrzeba bardzo duzo Natki? 🙂

image

 

1. Bardzo drobno posiekana Natka Pietruszki, ok 3 – 4 szklanki

2. Pomidory. Ja uzylam koktajlowych, ale Kristina Carillo mowi, ze najlepiej uzyc duzych, dadza wiecej soku. 2-3 szklanki posiekanych

3. Szczypiorek, wg smaku

4. Listki swiezej miety, wg smaku

5. Sok z 2 cytryn (lubie kwasne)

6. Zmielone/ pokruszone nasiona lub orzechy. U mnie nasiona slonecznika i migdaly, okolo 1 szklanki zmielonych

7. Odrobina oliwy (opcjonalnie)

8. Sol, pieprz (opcjonalnie)

Najlepiej jest odstawic wymieszana calosc do lodowki na pol godziny, zeby wszystko puscilo soki i przeszlo nawzajem aromatami.

image

 

Enjoy!